W praktyce spraw rodzinnych „Niebieska Karta” bywa traktowana na dwa skrajne sposoby. Dla jednych jest dowodem ostatecznym: „skoro jest karta, to znaczy, że była przemoc”. Dla innych zwykłą formalnością, którą „każdy może założyć każdemu”. Prawda, jak zwykle bywa, leży pośrodku, a diabeł tkwi w szczegółach.
Jest jednak bardzo ważnym sygnałem alarmowym. To urzędowe uruchomienie mechanizmu, w którym państwo mówi: „sprawdzamy, czy w tej rodzinie ktoś nie wymaga ochrony”.
Najważniejszy jest formularz Niebieska Karta - A. To od niego wszystko się zaczyna. Może go wypełnić m.in. policjant, pracownik socjalny, nauczyciel, lekarz, pielęgniarka, przedstawiciel oświaty czy komisji alkoholowej. Co istotne - nie trzeba mieć „pewności”, że doszło do przemocy. Wystarczy uzasadnione podejrzenie jej stosowania.
I tu zaczyna się praktyka.
Czasem klient przychodzi do kancelarii i mówi: „Pani Mecenas, założyli mi Niebieską Kartę, a ja nic nie zrobiłem”. Innym razem przychodzi matka z dzieckiem i mówi: „Policja była trzy razy, ale ja nie wiem, co właściwie wpisali”. Dlatego pierwsze pytanie adwokata powinno brzmieć nie: „kto ma rację?”, tylko: co dokładnie znajduje się w formularzu A.
Powinno z niego wynikać przede wszystkim: kto zgłasza przemoc, kto jest osobą doznającą przemocy, kto jest osobą ją stosującą oraz jakie formy przemocy występowały. W formularzu należy wskazać konkretną formę przemocy, np. przemoc fizyczną: szarpanie, popychanie, uderzanie; przemoc psychiczną: wyzywanie, grożenie, poniżanie, zastraszanie; przemoc ekonomiczną: odbieranie pieniędzy, ograniczanie dostępu do środków; przemoc za pomocą środków komunikacji elektronicznej: nękanie telefonami, wiadomościami, ośmieszanie lub kontrolowanie.
Istotne jest również wskazanie:
Im bardziej konkretny opis, tym większe znaczenie dokumentu później tj. w sprawach rodzinnych, zabezpieczeniu, rozwodzie albo postępowaniu karnym.
Po wypełnieniu formularza A osoba pokrzywdzona powinna otrzymać Niebieską Kartę - B. To nie jest dowód, tylko pouczenie: gdzie szukać pomocy, jakie są prawa osoby doznającej przemocy, z kim można się skontaktować. Ważne: formularza B nie przekazuje się osobie podejrzewanej o stosowanie przemocy.
Najbardziej dramatyczne są sprawy dzieci. Samo założenie Niebieskiej Karty nie oznacza automatycznie odebrania dziecka, ale to nie MIT! Odebranie dziecka, a precyzyjniej - zapewnienie dziecku ochrony poza rodziną - wymaga znacznie poważniejszej przesłanki: zagrożenia życia lub zdrowia dziecka w związku z przemocą domową. Decyzja taka nie powinna być decyzją jednej osoby „przy biurku”. W praktyce uczestniczy w niej pracownik socjalny, policjant. Sąd rodzinny musi zostać niezwłocznie zawiadomiony.
W formularzu nie chodzi wyłącznie o opis sytuacji „po ludzku”. Tam są konkretne pytania i konkretne odpowiedzi: TAK albo NIE. Czy była wcześniej przemoc? Czy były wcześniejsze interwencje? Czy dziecko jest zaniedbane? Czy jego podstawowe potrzeby nie są zaspokajane? Czy dziecko czuje się bezpiecznie? Czy osoba dorosła wcześniej stosowała przemoc albo była o nią podejrzewana? I nagle sytuacja, która zaczęła się od bałaganu w mieszkaniu, zaczyna wyglądać w dokumentach jak zagrożenie życia lub zdrowia dziecka.
W tej sprawie pracownik, chcąc uzasadnić interwencyjne zabranie dziecka, zaznaczył również wcześniejszą przemoc. A przy takim formularzu każda odpowiedź „tak” ma znaczenie. Niektóre odpowiedzi same w sobie mogą wskazywać na zagrożenie. Inne, gdy pojawią się łącznie, budują obraz sprawy, który dla służb staje się podstawą do natychmiastowego działania. Sąd ostatecznie przywrócił dziecko do rodziny, ale dopiero po około trzech miesiącach. I właśnie o tym trzeba mówić uczciwie.
W sprawach dzieci wystarczy kilka zaznaczeń, kilka źle opisanych okoliczności, jedna odpowiedź bez kontekstu i rodzina może zostać wciągnięta w procedurę, której skutki odwraca się miesiącami.
Dlatego przy dzieciach najważniejsze są szczegóły. Trzeba odróżnić bałagan od realnego zaniedbania. Wcześniejszą interwencję od rzeczywistej przemocy. Podejrzenie od faktu. Ryzyko od automatyzmu.
Dla osoby pokrzywdzonej rada jest prosta: nie opowiadać ogólnikami. Nie „on jest agresywny”, tylko:
Dla osoby, wobec której wszczęto procedurę, rada jest równie ważna: nie lekceważyć tego. Trzeba ustalić, kto wszczął procedurę, z jakiego powodu, jakie fakty wpisano i czy można je zweryfikować. Milczenie i obrażenie się na instytucje zwykle działa na niekorzyść.
Niebieska Karta nie rozwiązuje sprawy rodzinnej. Ale często pokazuje, gdzie naprawdę jest problem: w przemocy, w zaniedbaniu, w eskalacji konfliktu albo w bezradności instytucji. Dobrze wypełniony formularz potrafi ochronić dziecko. Źle użyty - potrafi zniszczyć zaufanie i podgrzać konflikt.
Ukończyła studia magisterskie na Uniwersytecie Gdańskim Wydział Prawa i Administracji (kierunek Prawo) w 2007 r.
W tym samym roku ukończył studia podyplomowe na kierunku Europejskie Studia Specjalne na Politechnice Gdańskiej.